Diecezja Bielsko-Żywiecka

Zdobyć cały świat dla Chrystusa przez Niepokalaną
- oto nasz ideał.

powrót do listy



Daj MU pić

 

Oglądam oblicze Boga, który cierpi pragnienie, obchodzi cały obszar ziemi, woła i kołacze, szukając kto by Go napoił. Wiem, że Bóg, który stworzył niebo i ziemię, jest wszechmogący, to On „będąc bogaty, stał się ubogim, aby ubóstwem swoim ubogacić.” Kto może mnie ubogacić ubóstwem, napoić pragnieniem i w jaki sposób to miałoby się odbyć? Co za przedziwna wymiana? Bóg zabiera mi nędzę i staje się ubogi, a przekazuje Swoje Bóstwo. Z własnej woli, będąc mocnym, staje się słabym, a nawet „stał się jakby śmieciem tego świata i odrazą dla wszystkich”, abym mogła poczuć się potrzebna. Wie, że jestem nędzą samą i nic z siebie ofiarować nie mogę. Dlatego najpierw daje mi wszystko, napełnia mnie Swoimi dobrami, abym miała czym ugasić Jego pragnienie. Ta świadomość jest dla mnie szczególnie cenna, aby intencja mojej ofiary była czysta, abym wiedziała, że to nie ja ze swojej łaskawości coś Panu Bogu daje, lecz oddaje tylko to, co otrzymałam. Więc „cóż mam, czego bym nie otrzymała? A jeśli otrzymałam, to czemu się chełpię, tak jakbym nie otrzymała?” Mam poczucie bycia prochem marnym, który opływa w bogactwa, dzięki Temu, który zechciał w Swojej wielkiej łaskawości oddać wszystko. Żeby jednak On mógł dać mi wszystko, żeby mógł mnie nasycić, muszę być pragnącym, a „On pragnącemu da darmo pić ze źródła wody życia.” Tymczasem Bóg, który jest źródłem żywej wody, Sam pragnie i prosi: „Daj mi pić”. Jest to dla mnie niepojętym darem Bożym, że możemy Mu składać ofiarę, że możemy zaspokajać Jego pragnienie, jednak często tego nie doceniamy, jak czytamy w ewangelii: „O, gdybyś znała dar Boży i wiedziała, kim jest Ten, kto ci mówi: „Daj mi się napić”, to prosiłabyś Go, a dałby ci wody żywej.” Tak więc składając Bogu ofiarę, gasząc Jego pragnienie, ściągamy na siebie zdrój wody żywej, który staje się w nas samych źródłem wody, abyśmy my z kolei mogli być źródłem dla innych.  Dając coś przemijającego, otrzymujemy niezniszczalne.

Któż więc się może jeszcze zastanawiać? Któż będzie wyliczać Bogu, odmierzać co mu zbywa, a nie odda mu hojnie całego swojego serca, całej swojej duszy i wszystkiego czym jest i co posiada? Czy mam jeden grosz czy wiele posiadłości, za każdym razem ofiaruję tyle samo, czyli wszystko. A im więcej otrzymam od Boga, tym więcej mam do oddania, by stać się ubogim, tak jak On: człowiekiem ubogim z wyboru, a nie z konieczności. Trzeba nam się stawać ubogimi, gdyż jak czytamy w Piśmie: „Bogaty z trudnością wejdzie do królestwa niebieskiego”, a im jest to trudniejsze, tym bardziej zaznacza że, „u Boga wszystko jest możliwe”. Nie zawsze jest to jednak takie proste. Żeby coś oddać, nie mogę być do tego przywiązany. Gdy jestem przywiązany, jeśli nawet oddam, mam poczucie jakby mi coś odbierano. A im więcej mam, tym większe niebezpieczeństwo, że mocniej przywiążę do tego moje serce. Jednakże „serce jest zdradliwsze niż wszystko inne”, i może się równie mocno przywiązać do wdowiego grosza jak i do wielu posiadłości. Bóg przestrzega przed takim niewłaściwym przywiązaniem do dóbr ziemskich, na przykładzie Mojżesza. On to miał uderzyć laską, aby ze skały wypłynęła woda. Jednak pewnego razu Bóg powiedział, że tylko na jego słowo uczyni znak, Mojżesz jednak uderzył dodatkowo laską, nawet dwa razy, jakby uwierzył, że nie tylko dzięki Słowu Boga uczynił znak, lecz dzięki swojej lasce. Przypisał dobru ziemskiemu nad wyraz dużą wartość i zbyt mocno się do niej przywiązał. Można posiadać mało, a być przywiązanym bardziej od tego, który ma w posiadaniu wiele. Istota tkwi w postawie serca, które jest wolne. Mogę być w posiadaniu bogactw, jednocześnie będąc wolnym, ubogim w duchu; sercem przy Bogu, a nie przy dobrach ziemskich. Jednak czy na myśl o stracie dóbr, mógłbym zawołać razem z Hiobem: „Dał Pan i zabrał Pan. Niech będzie imię Pańskie błogosławione! Dobro przyjęliśmy z ręki Boga. Czemu zła przyjąć nie możemy?" To „Pan czyni ubogim lub bogatym, poniża i wywyższa.” Ważne, żeby z takim samym usposobieniem przyjmować z ręki miłosiernego Boga dobro i zło, bogactwo i nędzę, zdrowie i chorobę. Każda sytuacja jest łaską od Boga, którą możemy wykorzystać, jak Samarytanka. Wtedy będziemy prawdziwie wolni, z pogodnym duchem i pokojem w sercu, wtedy nikt nie będzie nam mógł nic odebrać, a wszystko oddamy z własnej woli.  Wierząc w to, że On, Ten pragnący Jezus, jest Panem i Królem, że to on kieruje dziejami świata i losem poszczególnych ludzi, według Swoich odwiecznych zamiarów i według nieskończonego miłosierdzia Swego. Tak prowadzi każdego człowieka drogą właściwą, najlepszą z możliwych, aby doprowadzić nas w końcu do Siebie i napoić wodą żywą, abyśmy nie pragnęli na wieki.

W czasie Wielkiego Postu, szczególnie wybrzmiewa zawołanie Jezusa na Krzyżu: „Pragnę!” Daj Mu dzisiaj pić, pomyśl, w kim dzisiaj możesz Go napoić, gdy jeszcze woła, póki jeszcze jest pragnący, ubogi, póki Jego Bóstwo jest zakryte, póki są jeszcze ubodzy, chorzy i cierpiący. Bóg daje Ci dzisiaj kogoś, komu możesz pomóc, kto potrzebuje Twojego oddania, a może to On Sam staje obok Ciebie i mówi „Daj mi się napić”? Dziękuj, że masz obok siebie drugiego człowieka, któremu możesz dać serce, czas, któremu możesz dać pić, nawet choćby to miałaby być tylko filiżanka ciepłej herbaty. Jezus nie potrzebuje wiele, aby zaspokoić Swoje pragnienie, jak pisała Święta Tereska, On dla ludzi oddał wszystko, a dla Siebie chce jedynie kropli rosy, pokazując tym, że większym szczęściem jest dawać niż brać.

Ilona Kwaśny/SEN

 

Zapraszamy do lektury


Kalendarz wydarzeń


Prośba o modlitwę - napisz

Twoja prośba lub podziękowanie zostaną włączone do modlitwy za wstawiennictwem Matki Bożej w Rychwałdzie.